sobota, 19 listopada 2016

KONIEC

***





To już koniec opowiadania.
Zaczęłam tłumaczyć je jakieś 3 lata temu, jak ten czas szybko leci ;o
Dziękuje za każdy komentarz i za wszystkie wyświetlenia, nie spodziewałam się, że to opowiadania spodoba się wam aż tak. Strasznie będę tęsknić za historią Elly i Justina :(
 
 Ale nie smucie się, postanowiłam zacząć tłumaczyć inną świetną historie!! 

ZAPRASZAM NA >


https://mylipsaresealedjbff.blogspot.de/ 
MY LIPS ARE SEALED -NA WATTPAD

i

WATTPAD


WATTPAD


Ask 





LADYSHADOWS

xx

środa, 16 listopada 2016

30. Epilog- Jedna miłość


Epilog

NO POV

*2 Lata później*

 




Dwa lata temu Justin i Elly ogłosili przyjaciołom swoją miłość do siebie. Wszyscy byli zachwyceni, widzieli jacy są szczęśliwi razem. Gdy tylko wrócili do swojego stolika na balu, wszyscy chcieli poznać szczegóły; jak to się stało, kiedy to się stało, gdzie to się stało. Ani Justin, ani Elly nie powiedzieli im, że na początku Justin zaproponował jej, że będzie chronić ją przed złymi rzeczami i uczyć, w zamian za seks. Nie wiem czy pogodzili by się z tym faktem, że tak właśnie zaczął się ich związek.

Po zakończeniu balu wrócili do jej domu, by opowiedzieć rodzicom Elly o całej spędzonej nocy na balu i ich związku. Była już prawie pierwsza w nocy, kiedy zdecydowali się pójść do łóżka, tata Elly przypominał im o prezerwatywach ... . Całkiem zakłopotany.

Gdy leżeli przytuleni nadzy w łóżku, dotarło nagle do nich, że po lecie Justin idzie na studia w Toronto, oddalonego godziny drogi od domu Elly.
Nie chcieli o tym rozmawiać, do czasu kiedy nie będzie bliżej jego wyjazdu, chcieli spędzać ze sobą jak najwięcej czasu jak to jest możliwe, zanim wyjedzie.
Niemniej jednak, lato skończyło się szybciej niż oczekiwali, a Justin był już spakowany i wyjeżdżał na studia, a Elly zaczynała swój drugi i ostatni rok w szkole. Justin obiecał, że będą rozmawiać przez telefon, skype i pisać wiadomość, co najmniej raz dziennie.



Elly ukończyła właśnie szkolę, minęło dwa lata od wyjazdu Justina na studia, dwa lata odkąd chodziła bez niego do szkoły. Wszystko układało się jej świetnie, pracowała ciężko na studia, przygotowywała się do egzaminów końcowych. Zajęła trzecie miejsce z najlepszym wynikiem w klasie, ku swojemu zdziwieniu.


✰✰✰


Elly z Demi stały się jeszcze bliższe sobie, są teraz najlepszymi przyjaciółkami. Elly nieśmiała, pełna życia osobowość, różni się od głośnej i pewnej siebie osobiści Demi, ale oby dwie dobrze się dogadują.

Demi przekonała Elly żeby zapisała się do drużyny Cheerleadingu razem z nią. Elly ciągle jej odmawiała, aż do momentu kiedy miała już dosyć ciągłego marudzenia Demi, więc postanowiła zgodzić się dołączyć do drużyny. Z jej marną kondycją udało się jej zaszokować wszystkich swoimi gimnastycznymi umiejętnościami i giętkością. Została głównym liderem drużyny i stała się jedną z najbardziej popularnych osób w szkole.

✰✰✰

Justin zrezygnował ze studiów w Toronto bo nie chciał być kilometry od swojej ślicznej dziewczyny i matki. Postanowił, że pójdzie na kierunek muzyczny. Zawsze chciał pracować w tej dziedzinie, nie śpiewać tylko ją pisać i produkować dla artystów. Jego marzeniem było stworzenie muzyki dla Ushera, podziwiał go od najmłodszych lat, gdyby miał możliwość pracy z nim byłoby to spełnieniem jego marzeń.

Podczas jego nieobecności brakowało mu Elly. Chociaż wracał w weekendy i święta, to nie było to samo jak przedtem. Nie widywali się codziennie, nie mogli być ze sobą przez całą noc.

Na studiach zapoznał wiele nowych przyjaciół; mężczyzn i kobiet. Chociaż wiele z dziewcząt na uczelni próbowało uderzać do niego i przespać się z nim, trzymał je z dala, nigdy nie zdradziłby swojej dziewczyny.


✰✰✰

Justin spakował wszystkie swoje ciuchy i rzecz z pokoju akademickiego do samochodu. Dzisiaj było zakończenie roku szkolnego Elly i nie było mowy żeby go tam zabrakło. Wyjechał o szóstej rano, a zakończenie było o trzeciej, a droga była dość długa.


Justin złożył liczne podania o pracę w całej Kanadzie i Ameryce, miał nadzieję że uda mu się dostać wymarzoną prace. Jeśli dostał by tą prace, chciałby żeby Elly wyjechała razem z nim. 
Nic jej nie powiedział o tym, chciał żeby była zaskoczona, gdy dostanie pracę, a jeśli nie chciałaby się przenieść, zrezygnował by z tej oferty.


Za każdym razem, kiedy po kilku tygodniach znów zobaczył Elly, zakochiwał się w niej na nowo. Sposób w jaki chichotała, kiedy ją podnosił i obracał dookoła, w sposób jaki jej oczy się błyszczały, kiedy widział coś, co naprawdę uwielbiała, była szczęśliwa i beztroska, sprawiało że jego serce zaczęło bić szybciej. Ma tylko 20 lat, ale nie ma wątpliwości, że Elly jest miłością jego życia i że chce być z nią na zawsze.

Więc dlatego kupił pierścionek....


✰✰✰

Elly siedziała w tłumie, wsłuchując się w jednego z jej kolegów, wygłaszał przemówienie na temat, czego się nauczyli podczas wszystkich swoich lat nauki, ich oczekiwania na przyszłość, własne nadzieje i marzenia. Odwróciła lekko głowę i zobaczyła rodziców na sali, ich ręce były złączone. Minął już prawie rok od ich zaręczyn. Elly była szczęśliwa widząc szczęście swojego taty. Była dumna, że jest w prawdziwej rodzinie, która dbała o nią.
Była rozczarowana, kiedy zobaczyła puste miejsce obok Pattie, tam gdzie Justin miał siedzieć. Zaraz miało być rozdawanie dyplomów, coraz bardziej obawiała się, że Justin nie przyjedzie.
-Teraz pogratulujmy wszystkim klasą 2015. -Dyrektor krzyknął przez mikrofon, wiwaty od uczniów i rodziców rozniosły się echem na sali.
Każdy student jeden po drugim wychodził na podest, by odebrać swój dyplom, wszystko odbywało się w porządku alfabetycznym, Elly była prawie na końcu. Spoglądała w kierunku wejścia, mając nadzieję, że pojawi się jej chłopak, ale nie zrobił tego.


-A teraz jeden z uczniów, z którego jestem niezmiernie dumny, Elly Shelley.
Elly wstała z krzesła, z udawanym uśmiechem przyklejonym do twarzy, gdy jej rodzina i przyjaciele cieszyli się. Chciała żeby Justin tam był, ale nie było go.
-Gratuluje Elly, życzę Ci wspaniałego życie. -Dyrektor powiedział, kiedy uścisnął jej dłoń i wręczył zwinięty dyplom.
Kiedy schodziła już z podestu ktoś krzyknął "Czekaj", wszyscy odwrócili głowę w stronę krzyku.

To był Justin.

-Co to ma być Panie Bieber? Nie byłeś tu dwa lata temu i dlaczego postanowiłeś  zakłócić tę ceremonię. -Dyrektor zaśmiał się żartobliwie.
-Yeaah przepraszam za to, ale mam coś ważnego do powiedzenia. -Poinformował go, gdy wszedł na scenę.
-Co on robi?. -Elly pomyślała, gdy zobaczył jak jej chłopak bierze mikrofon z ręki dyrektora.
-Witam wszystkich. -Zaczął, biorąc głęboki oddech. -Dwa lata temu poznałem Elly, przeprowadziła się na drugą stronę ulicy, razem z moją mamą poszliśmy na przyjęcie jej rodziców. Kiedy po raz pierwszy ją zobaczyłem pomyślałam, że jest piękna, ale była bardzo nieśmiała. Nie była pewna siebie, przez ciągłe przeprowadzki, oraz negatywne komentarze jej macochy i szkolnych rówieśników. Kiedy zacząłem rozmawiać z Elly widziałem, że ma piękne serce, była taka słodka i miła, bardzo wspaniała. -Elly zarumieniła się przez tą uwagę.
-Postanowiłem być jej przyjacielem, pierwszym przyjacielem w Kanadzie. Wychodziliśmy często razem i robiliśmy się bliżsi sobie, stawała się bardziej pewna siebie i zdobywała coraz więcej znajomych. Zaczęliśmy się spotykać, ukrywaliśmy się z tym przed rodzicami i przyjaciółmi żeby się nie dowiedzieli.
Im więcej czasu spędzałem z Elly, tym bardziej się w niej zakochiwałem. Jest idealna, jest jedną z najbardziej autentycznych osób, jakich kiedykolwiek spotkałem. Kocha mnie, tak jak nikt nie kochał mnie wcześniej - poza moją mamą, ale to co innego.

Justin podszedł do Elly i wziął ją za rękę, trzymając ją mocno, tak jakby miała zaraz uciec.
-Elly stałaś się jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Po prostu twój uśmiechem potrafi rozjaśnić cały pokój, jesteś moją miłością i muszę ci coś pokazać.

Ryan Butler wszedł przez główne wejście trzymają gitarę i przekazał ją Justinowi.

Justin położył mikrofon na stojaku po przemowie.

-Napisałem to dla ciebie, mam nadzieję że ci się spodoba.

 Oooo yeaah
ooo yeah
ooo yeeah

Nie pozwolę tej nocy stanąć na mojej drodze.
Wiem czego chcę, Wiem co mogę, tak.
Jestem tu tylko, by znaleźć Ciebie, Ciebie.
Wszystko czego potrzebuje to ty przy moim boku.
Wszystko co chcę zrobić, to położyć się obok Ciebie.

Bo, wszystko czego potrzebuję to jedna miłość, jedna miłość, jedno serce.
Bo, wszystko czego potrzebuję to jedna miłość, jedna miłość, jedno serce.
Kochanie daj mi to,
bo nie chcę, chcę nikogo, kiedy mam, mam Twoje ciało
kochanie nie, nie nikogo, mam to czego potrzebuję,
bo nie chcę, chcę nikogo, kiedy mam, mam twoje ciało.
Kochanie nie nie nikogo, mam to czego potrzebuję tej nocy.

Zobacz zrobiłem błędy, czas po czasie, czasie, czasie.
Ale nie wiem dzisiaj, nie opuszczę, aż nie znajdę to czego szukam.
Jestem tu tylko, by znaleźć Ciebie, Ciebie.
Wszystko czego potrzebuje to ty przy moim boku.
Wszystko co chcę robić, to taniec pod księżycem.

Bo, wszystko czego potrzebuję to jedna miłość, jedna miłość, jedno serce.
Bo, wszystko czego potrzebuję to jedna miłość, jedna miłość, jedno serce.
Kochanie daj mi to,
bo nie chcę, chcę nikogo, kiedy mam, mam Twoje ciało
kochanie nie, nie nikogo, mam to czego potrzebuję,
bo nie chcę, chcę nikogo, kiedy mam, mam twoje ciało.
Kochanie nie nie nikogo, mam to czego potrzebuję tej nocy.

Twoja miłość jest jak rollercoaster.
Sposób, w jaki zabierasz mi oddech.
Czuje się jakbym powoli spadał
głębiej i głębiej,
głębiej i głębiej.

Bo, wszystko czego potrzebuję to jedna miłość.
Bo, wszystko czego potrzebuję to jedna miłość.
Kochanie daj mi to,
bo nie chcę, chcę nikogo, kiedy mam, mam Twoje ciało
kochanie nie, nie nikogo, mam to czego potrzebuję,
bo nie chcę, chcę nikogo, kiedy mam, mam twoje ciało.
Kochanie nie nie nikogo, mam to czego potrzebuję tej nocy.
bo nie chcę, chcę nikogo, kiedy mam, mam Twoje ciało
kochanie nie, nie nikogo, mam to czego potrzebuję,
bo nie chcę, chcę nikogo, kiedy mam, mam twoje ciało.
Kochanie nie nie nikogo, mam to czego potrzebuję tej nocy

 *Link piosenki pod rozdziałem*

Elly oniemiała, piosenka była niesamowita i fakt, że napisał ją dla niej przepełnił jej serce.
-Chyba wiesz co próbuję powiedzieć, kocham Cię Elly, jesteś tylko ty i nie potrzebuje i nie chcę nikogo innego. 
Justin zaskakując tłum, uklęknął i wyciągnął z kieszeni marynarki jasno niebieskie pudełko z pierścionkiem.
-Wiem, że jesteśmy młodzi i mamy całe życie przed sobą. Wiem na pewno, że jesteś moją jedyną miłością, dziewczyną z którą chcę spędzić resztę mojego życia. Kobietą, z którą chcę założyć rodzinę.
 Justin otworzył pudełko odsłaniając piękny pierścionek z brylantem.
-Więc Elly, proszę zaszczycisz mnie tym honorem i zostaniesz moją żoną?.
Każdy oniemiał, łzy radości spływały po jej policzkach, gdzie reszta klas 2015 stał w szoku z szeroko otwartymi ustami. Mama Justina i Elly mieli ogromne uśmiechy na twarzach. podczas gdy tata Elly spoglądał na nich z dumą.
Justin najpierw zadzwonił do taty Elly i zapytał się , czy może poprosić o jej rękę, zgodził się natychmiast, dobrze wie jakie szczęście Justin sprawia jego córce.
-Tak! Tak tak tak tak tak!. -Elly krzyczała w kółko, skoczyła w jego ramiona i pocałowała mocno.
-Będę Cię kochać zawsze Elly. -Justin wymamrotał w jej usta, kładąc ją z powrotem na ziemię i wsuwając pierścionek na jej palec.
-Kocham cię i zawsze będę cię kochała. -Obiecała, całując go namiętnie.
KONIEC
____________________________________________________________________________________________
 LADYSHADOWS
          xxx

poniedziałek, 31 października 2016

29. Bądź moją królową



ELLY POV


-Moja dziewczyna. -Justin uśmiechnął się, gdy podeszłam do niego. Opierał się rękoma z tyłu o swój samochodu, wyglądał seksownie. Właśnie skończyliśmy ostatnią lekcje w tym tygodniu, Justin powiedział, że po lekcjach będzie czekał na mnie przy samochodzie, chciał odwieść mnie do domu. 
-Tak, mój chłopaku. -Odpowiedziałam, również z uśmiech na twarzy.
-Wiesz za tydzień jest bal... . -Urwał. Wiedziałam do czego zmierza. 
-Masz już parę?. -Zapytał mnie.  Oczywiście nie mam pary, jedyną osobą z którą chcę iść jest Justin. 
-Tak, zobacz kolejka chłopaków ustawia się do mnie. -Powiedziałam żartobliwie, przewracając oczami.
-A tak na poważnie nie, nie mam pary.
-Cóż chcesz iść ze mną?. -Zapytał, uśmiechając się. Wyciągnął rękę zza pleców i podarował mi czerwoną róże-Proszę?. -Dodał, słodkim głosem, co sprawiło że topiłam się od środka.
-Tak, chcę iść z tobą. -Uśmiechnęłam się do niego, biorąc róże z jego ręki, pachniała pięknie.
-Kiedy dostaniesz swoją sukienkę, muszę wiedzieć jaki ma kolor, chcę się do niej dopasować. -Powiedział, podchodząc bliżej mnie. 


Położył dłonie na mojej talii, przyciągnął mnie do siebie, tak że zderzyłam się z jego ciałem.  
-Mmm, kocham cię. -Szepnął słodko, umieszczając delikatne pocałunki na mojej szyi, aż do płatka ucha.  
-Ja też cię kocham. -Odszepnęłam, przyciągając go bliżej siebie. 
-Nie możemy zrobić tego tutaj, nadal jesteśmy na parkingu szkolnym. -Przypomniałam, co sprawiło że jego oczy rozszerzyły się.  
-Cholera zapomniałem o tym. -Przejechał palcami po włosy i rozejrzał się nerwowo,  spoglądał dookoła, sprawdzając czy ktoś nie widział, co się wydarzyło.
Kiedy zdał sobie sprawę z tego że nikt nie widział, otworzył dla mnie drzwi od samochodu, co za dżentelmen.  
Siedziałem cicho w samochodzie, kiedy wsiadł do niego i uruchomił silnik. Kręciłam różą w rękach, radio grał cicho w tle.
-Ok, co się dzieje?. -Justin zapytał mnie, zjeżdżając samochodem na pobocze.  
-Nic, dlaczego zatrzymałeś samochód?. -Zapytałam próbując zmienić temat. 
-To oczywiste, że jest coś nie tak. Odkąd wyjechaliśmy ze szkoły jesteś cicho, nigdy nie było ciszy między nami, nigdy.
Kiedy nic nie odpowiedziałam, odpiął swój pas, a następnie mój, posądzając mnie na swoich kolanach.  
-Wiem, że coś cię niepokoi, więc powiedz mi proszę. -Westchnął, chowając twarz w zgięciu mojej szyi, całując ją delikatnie. 
-Nie rozumiem, dlaczego nie chcesz, aby ludzie wiedzieli o nas?. -Mruknęłam. Justin oderwał twarz od mojej szyi i ujął ją w dłoniach. 
-To nie tak, że nie chcę, aby ludzie wiedzieli. -Westchnął, muskając moje wargi. -Chodzi o to, że masz 16 lat, ja mam 18 lat, ludzie mogą pomyśleć, że to jest złe. I te zdjęcia i wideo, że ludzie myślą, że jesteś  cóż ... myślą, że jesteś dziwką, a ja nie chcę żeby pomyśleli, że używasz mnie do tego. Patrzyłam na niego w szoku, myślą, że jestem dziwką?.
-Co?. -Spytałam z niedowierzaniem. -Dlaczego mieliby uważać że dziewczyna z tego filmiku używa ciebie czy kogokolwiek do reputacji kurwy?. -Warknął na niego.  To nie ma sensu.  
-Czekaj..ty nie sądzę, jestem dziwką, co?. -Spytałem go, moje serce waliło jak oszalałe.
-Nie, nie, kochanie, oczywiście, że nie. -Powiedział tuląc mnie na kolanach.  
-Jesteś najpiękniejszą i miłą osoba na tej planecie, nawet nie jesteś bliska tego określenia. 
-Uspokajał mnie. 
-Jestem w tobie zakochany Elly, nikt nie równa się z tobą.
 Odwróciłam głowę tak, że nasze nosy się spotkały, zanim nasze usta złączyły się. Iskry rozpaliły się między nami, a motyle mrowiły w moim brzuchu. Przeczesałam palcami jego włosy, zacisnął dłonie na mojej talii, kiedy ponownie posadził mnie na swoich kolanach, więc siedziałam na nim okrakiem.


Justin wsunął język do moich ustach. Zacząłem powoli poruszać moim kroczem na nim, uśmieszek urósł na mojej twarzy, gdy dostał wzwód. Moje ręce puściły jego włosy i zjechały do jego koszuli, aby ją rozpiąć. Jego ręce powędrowały do mojej koszulki, ściągając ją.

-Chcesz mnie?. -Jęknął, bawiąc się moim zapięciem do mojego stanika.  
-Tak kochanie bardz... . -Przerwałam, przez mój dzwoniący telefonu. 
-Nie odbieraj kochanie. -Błagał, jego usta całowały dół mojej gołej klatki piersiowej.
-Nie mogę, co jeśli to jest ważne?. 
Sięgnęłam do torby i wyciągnął swój telefon. 
-Tata. Wyświetliło się na ekranie. Przeciągnęłam palcem po ekranie telefonu, aby odebrać połączenie.
-Tak tato?. -Zapytałam, starając się ukryć mój ciężki oddech.
-Gdzie jesteś? Miałaś być w domu 20 minut temu. -Zapytał z niepokojem.
-Mieliśmy problem z Justina samochodem. -Skłamałam. -Jesteśmy już w drodze do domu. -Powiedziałam, zanim rozłączyłam połączenie. 
-Przepraszam. -Powiedziałam do Justina, siadając z powrotem na swoje miejsce, zapinając pas, on zrobił to samo.


***


-Więc, czy masz już parę na bal?-Mama zapytała, kiedy przechodziliśmy koło salonu z sukienkami. -Tak. -Uśmiechnęłam się. -Justin poprosił mnie.


Kiedy wróciłem do domu ze szkoły mama uparła się, że zabierze mnie na zakupy po sukienkę balową, buty i akcesoria. Mam tylko dwa dni do balu, a nie mam jeszcze nic kupionego.

-Co sądzisz o niej?. -Mama podniosła do góry żółtą i puchatą sukienkę. 
-Myślisz, ze ubrałabym ją?. -Zachichotałam, przewracając oczami.
-Pomyślałam sobie, czy mogłabym zrobić tobie makijaż, fryzurę i paznokcie?. -Zapytała nieśmiało, gdy szukaliśmy sukienki na wieszakach.
Moja mama jest właścicielką salonu, robi niesamowite fryzury, makijaże i paznokcie. -Byłbym zachwycona, że właśnie to ty byś zrobiła wszystko. -Oczywiście, że możesz. To byłoby niesamowite, dziękuję. -Uśmiechnęłam się, spoglądając na lekko różową sukienkę.
-Jest ładna. -Usłyszałam za sobą. -Jest?. -Zapytałam. -Ehh raczej ten kolor nie będzie pasował do mnie. -Powiedziałam, odkładając ją z powrotem. 
-Ta jest idealna. -Mama krzyknęła radośnie, wyjmując niebieską sukienkę. Ta była wspaniała, miała dziecięco niebieski kolor i srebrne szczegóły na dekolcie.  
-To jest ta jedyna. -Uśmiechnęłam się, sprawdzając czy mają w moim rozmiarze.
Po zakupie sukienki, przyszło czas na kupno butów. Weszliśmy do sklepu, w którym były różne style i kolory butów-czy ja jestem w w niebie. Zgodziliśmy się, że srebrne buty na obcasie będą najlepiej wyglądały do mojej sukienki. Były idealne srebrne z kryształkami. Kupiliśmy jeszcze srebrną kopertówkę i kolczyki. Mama zapewniła mnie, że będę wyglądać idealnie na balu.


Jak już wspomniałam wcześniej, moja mama jest właścicielką salonu. Miała swój salon w Ohio, ale że została tutaj, musiała go zamknąć. Ponieważ poczułam się winna, że prze zemnie musiała go zamknąć, postanowiłam porozmawiać z tatą i zdecydowaliśmy, że kupimy jej ogromne pomieszczenie w samym sercu Stratford, gdzie każdy mógł go odwiedzić. 
Kiedy zabraliśmy ją do tego miejsca, mama była tak szczęśliwa, że zaczęła płakać. Mimo, że miała jeszcze dużo pracy do zrobienia w tym pomieszczeniu, to i tak była zadowolona.

Mama jest w trakcie przenoszenia wszystkich swoich rzeczy do naszego domu. Poprosiła swoich przyjaciół i rodzinę aby spakowali wszystko z jej domu i wysłali je tutaj. Cudowne było z ich strony, że to zrobili
Mój tata ostatnio nie jest w humorze, jest w trakcie rozwodu. Karen odmówiła podpisania dokumentów, więc mój tata pozwał ją dziś do sądu. Podczas, gdy my chodziliśmy po sklepach, on musiał pozbywać się tej suki z jego życia.

Gdy wróciliśmy do domu poszłam prosto do mojego pokoju, schować moją sukienkę i buty do szafy. Nikt oprócz mnie i mamy nie mógł jej zobaczyć, przed poniedziałkowym balem.
Położyłam się na łóżku, wzięłam telefon, odczytując wiadomości które miałam.

OD JUSTINA:

Hej piękna, kupiłaś już sukienkę? Jaki kolor? Założę się, że wyglądasz w niej pięknie. Nie mogę się doczekać poniedziałku kochanie xx

Napisałam mu tylko, że mam jasnoniebieską sukienkę, żeby mógł dopasować  krawat.

WIADOMOŚĆ GRUPOWA: Demi, Courtney, Alice, Elly.
 
Dziewczyny macie już swoje balowe sukienki? Mam nadzieję, że  nie kupiliśmy w tych samych kolorach. Moja jest jasno rożnowa- Courtney.
Moja jest czerwona, nie martw się -Demi

To dobrze bo, moja jest fioletowa -Alice
Jaka jest twoja? -Demi

Elly?? Halooo -Courtney

 Dzięki Bogu, że nie wzięłam tej różowej, Courteney byłaby wkurzona.

DO: Demi, Courtney, Alice

Nie martwcie się ja mam niebieską, jest prześliczna.

Pisaliśmy tak ze sobą do jedenastej w nocy, rozmawialiśmy o dodatkach, jakie mamy pomysły na fryzury.
Zasnęłam około 1 w nocy lub rano cokolwiek. Zasnęłam z uśmiechem na twarzy, moje życie jest teraz wspaniałe, niż kiedykolwiek wcześniej było; Mam przyjaciół, rodzinę i mam najbardziej niesamowitego i seksownego chłopaka.


*** 


Poniedziałek przyszedł szybciej niż się spodziewałam. Spędziłam weekend z Justinem i naszymi przyjaciółmi. Mama potrząsnęła mnie żebym się obudziła.


-Co?. -Jęknęłam próbując odciągnąć jej ręce z dala ode mnie.
-Kochanie, jest już czas na obiad, musimy zrobić paznokcie. -Zagruchała, próbując otworzyć moje oczy.
-OK. -Wymruczałam, spychając kołdrę z ciała.
-Czy możesz zrobić mi jedzenie, proszę?. -Poprosiłam, stojąc już poza granicami mojego ciepłego łóżka.


Szłam za nią po schodach do kuchni. Mój tata siedział już przy stole nakładając frytki. Stół był pokryty różnymi produktami do makijażu, włosów i paznokci.

-O mój Boże, co zamierzasz ze mną zrobić?. -Zażartowałam, spoglądając na wszystkie produkty.

-Nic wielkiego. -Wzruszyła ramionami. -Na razie nic, nałożę ci obiad, a ty idź iść na górę wziąć prysznic, nie zapomnij umyć tylko głowę ok?. -Powiedziała, przed pogonieniem mnie na górę.


 Justin POV


Dzisiaj jest dzień balu. Jedyne czego nie mogę się doczekać, to zobaczyć Elly w jej sukience.
Nie chciała pokazać mi sukienki, co jest głupie bo powiedziała jaki ma kolor. Ten kolor bardzo dobrze wygląda na niej.

Zbliżała się osiemnasta, a bal zaczynał się o dziewiętnastej, limuzyna właśnie zaraz  miała nas wszystkim zabierać. To zaczyny mnie, Ryana, Chaza, Davida i Alice, Clair (dlaczego ???), Courtney, Demi, a następnie jedziemy po Elly. Wiem, że to dziwne, bo ja i Elly mieszkamy naprzeciwko siebie, ale wszyscy chcieliśmy być razem, żeby ją zobaczyć jak pięknie ubrana wychodzi z domu.

Spryskałem się wodą kolońską, zanim zszedłem na dół do mamy, która już tam czekała na mnie z łzami w oczach. 

-Mamo dlaczego płaczesz?. -Zapytałem, przytulając ją.
-Moje dziecko dorasta. -Wyglądasz tak przystojnie. -Płakała, przytulając mnie.


Odsunąłem się od jej uścisku, kiedy usłyszałem klakson limuzyny.

-Będę czekać na was, chcę zrobić wam wszystkim razem zdjęcie ok?. -Poinformowała mnie, kiwnąłem głową i uśmiechnąłem się w odpowiedzi.
 
Usiadłem w limuzynie, czekając cierpliwie na to, aby zabrać już wszystkich z pod ich domów. Nie mogłem się już doczekać, aby zobaczyć Elly. Limuzyna zatrzymała się i Ryan wsiadł do niej, dobrze wyglądał w garniturze. Jechał z Courtney, Chaz nie miał pary - Demi i Alice tak samo - Dawid szedł z Clair.


Wszyscy byli już w limuzynie, jechaliśmy po Elly. Plan był taki, że wszyscy wyjdziemy z  limuzyny, aby zobaczyć jak wychodzi z domu. Gdy już dojechaliśmy, wszyscy wysiedliśmy jeden po drugim, i czekaliśmy na Elly. Zauważyłem moją mamę wychodzącą z naszego domu z aparatem.

-Wszyscy wyglądacie świetnie. -Trysnęła radośnie, przytulając wszystkich.
Rozmawialiśmy między sobą, czekając na Elly. Drzwi od jej domu się otworzyły, wyszedł z nich tata Elly.
 -Teraz zaprezentuje wam, Elly Shelley, uśmiechnął się przed usunięciem się na bok.

Byłem oszołomiony jej włosami, były całe zakręcone i przypięte do tyłu. Jej makijaż została wykonany bezbłędnie, nie był mocny, ale wyglądała idealnie (nie, że musiała go mieć). Podniosłem jej sukienkę do góry żeby mogła, zejść po werandzie, jej tył sukienki był wiązany, cała stylizacja podkreślała jej seksapil. 


-Wyglądasz tak piękne kochanie. Szepnąłem, gdy byliśmy twarzą w twarz.  -Pieprzyć, wyglądasz zjawiskowo. 
-Wyglądasz  przystojnie. -Uśmiechnęła się, pochylając się do uścisku, który chętnie odwzajemniłem. 
-W porządku, zdjęcia. -Moja mama zawołała, wymachując kamerą dookoła.

Przyjechaliśmy na miejsce przed dziewiętnastą, moja mama i mama Elly zrobiła wiele zdjęć nas wszystkich, w parach i oddzielnie. Było to trochę denerwujące, kiedy krzyczały do nas że mamy zmieniać pozy.

Miejsce zabierało wdech w piersiach, kwiaty,oświetleni i żyrandole zwisające nad białymi stolikami wyglądały magicznie. Elly złapała mnie za rękę i zaprowadziła nas do reszty grupy siedzącej już przy stolikach.

Nieco później wstałem i wziąłem Elly za rękę i zaprowadziłem na parkiet.
Kołysaliśmy się do muzyki, uśmiechy zdobiły nasze twarze. Obróciłem Elly, kręcąc nią na parkiecie. Wybuchła chichotem, wywołując uśmiechu na mojej twarzy. Wyglądała tak beztrosko i pięknie.


Była dziesiąta wieczorem, kiedy dyrektor, poszedł na przód sali z mikrofonem w ręku. 
-Czas ogłosić króla i królową balu, księcia i księżniczkę. -Powiedział, zdobywając wiwaty i okrzyki.

-Wszyscy zagłosowaliście na zwycięzców i właśnie przyszedł czas aby ich ogłosić. -Zaczął. -Zaczniemy od króla i królowej balu.
-Królem balu zostajeeee.... Justin Bieber!. -Krzyknął do mikrofonu, wiwaty wybuchły z naszego stolika i całej sali. -Aaaa królową balu zostajeeee.... Clair Jones.
Oboje poszli na przodu sali, korony zostały umieszczone na ich głowach.  
-A teraz książę i księżniczka balu. Spojrzał na kartkę papieru, którą trzymał przed sobą. 
-Księciem balu jest Josh Hunt. Za wiwatował, wskazując na Josha z przodu.
-To jest to, to jest czas, aby zobaczyć kto wygrał księżniczkę balu. -Księżniczka balu idzie do .... April Jackson.
 
Czułam się zawiedziona, że nie udało się mi wygrać, ale wciąż klaskałam i wiwatowałam dla zwycięzców. Korony zostały umieszczane na ich głowach, kiedy dołączyli na parkiet obok  Justina i Clair.
-Teraz czas na taniec Justina i Clair. Josha i April. 


Spokojna i powolna muzyka zaczęła grać, gdy pary znalazły się na parkiecie, ale Justin wyglądał na niezadowolonego. Zauważyłam, że patrzył w moim kierunku. Clair złapała go za rękę, a on zatrzymał się i cofnął. Podszedł do DJ wziął mikrofon i nakazał mu zatrzymać muzykę.
 
-Nie mogę tańczyć z Clair ... ona może być królową balu, ale nie jest moją królową. Chcę zatańczyć z moją królową .... moją Elly. Moją piękną dziewczyną Elly Shelley. Jest tak niesamowita, miła i opiekuńcza. Ma takie ciepłe serce i nic więcej się nie liczy. Chcę, żeby tu przyszła i zatańczyła ze mną, bądź moją królowa na dzisiaj Elly. -Mówił wyraźnie do mikrofonu. Zbierając 'aww i ohhh' od niektórych dziewcząt na sali.

Wstałam z krzesła, moje policzki zalał rumieniec, gdy szłam w stronę Justina.  
-Taniec z moim słońcem. -Powiedział do mikrofonu. Położyłam moją ręka na jego wyciągniętą. Upuścił mikrofonu na podłogę, kiedy nasze ciała zderzyły się do tańca.

-Kocham cię kochanie, zawsze będę. -Szepnął, obok moich ust. 
-Ja też cię kocham i zawszę bę.


________________________________________________

To jest ostatni oficjalny rozdział przed epilogiem. 

Kto teraz płacze?  
Czy to nie było słodkie, zostań moją królową? 


LadyShadows
xx